piątek, 31 sierpnia 2012

5 sezon True Blood za nami.


Z okazji blogowego święta - NOWA NOTKA! Oj trochę mi się uzbierało rzeczy do oceniania ale zacznijmy od zakończenia 5 sezonu "Czystej Krwi". SPOILER ALERT.
Po świetnym 4 sezonie moje oczekiwanie co do najnowszych odcinków było wysokie. Gdzieś tak do 5 odcinka wszystko mi się podobało. Później już scenarzyści zaczęli mieszać w fabule jak czarownice w kotle.
Cała sprawa z Lilith wcale mi się nie podobała, ale pewnie męska część widowni cieszyła się na widok nagiej kobiety. Wampirom zaczęło odbijać - ok fajny motyw ale to co widziałam na ekranie wcale mnie nie poruszyło. Bardzo szkoda mi przyjaźni Jasona z Hoytem. Bubba był bardzo fajną i zabawną postacią ale scenarzyści postanowili się go pozbyć. A SZKODA. Jak zwykle nie zawiódł mnie Lafayette, który teraz został naczelnym wróżbitą Bon Temps. Co więcej, jego denerwująca kuzynka stała się nawet do zniesienia! Chociaż oglądając 1 odcinek 5 sezonu miałam nadzieję, że Tara umrze. Teraz ciekawi mnie jej kolejny lesbijski romans. Do tej pory nie widzieliśmy jak zachowuje się Pam w związku, a może to tylko chwilowe uczucie?
Do tej pory bardzo lubiłam Russella ale razem z jakością wątków stał się wyblakłą postacią. Kolejnym beznadziejnym wątkiem był ten dotyczący Terry'ego. Wszystko to wydawało się naciągane - znowu duchy zmarłych blablabla. Andy jak zwykle bawił mnie do łez, ciekawe jak teraz poradzi sobie z taką liczną gromadką dzieci?
Wracając do naszych wampirzych bohaterów, wyblakli razem z Russellem. Jedynie Eric odzyskał jaja w ostatnim odcinku. Chociaż jakby je do końca odzyskał to powstrzymałby Billa (którego od teraz baardzo nie lubię). No ale co by się wtedy stało z fabułą 6 sezonu? Wątek dotyczący watahy wilków był w miarę ciekawy, Alcide trzyma poziom. Kolejną osobą, po której śmierci bym nie płakała jest Luna. Ale jak pamiętamy pod koniec finałowego odcinka jej zdrowie zaczęło szwankować (jest szansa, że zniknie).
All in all, ów sezon był mocno średniawy. Scenarzystom kończą się pomysły. Moim zdaniem 6 sezon powinien być ostatnim, nie ma co tego ciągnąć.

6/10

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Live fast, die young.


Zanim pojawił się Patrick Bateman, najpierw był Sean. Chociaż jest on młodszym bratem słynnego yuppie, to najpierw jemu poświęcił swoją uwagę Ellis. Ogólnie rzecz biorąc przedstawia nam całe środowisko studentów uczelni Camden w latach 80.
Ellis pokazuje nam jak bardzo zagubieni są ci młodzi ludzie. Liczy się dla nich tylko alkohol, narkotyki i seks, głownie bez zobowiązań. Czy wierzą w jakiekolwiek wartości? Bardziej zależy im na tym żeby mieć i być.
Książka jest bardzo bezpośrednia, miejscami wulgarna. Jednak mi to nie przeszkadza, jest dzięki temu bardziej wiarygodna. Czy nikogo już nie obchodzi miłość? A jeśli tak to jak się ją teraz definiuje? Bohaterowie należą do tak zwanej generacji X - ludzi bogatych, niby szczęśliwych lecz nie wiedzących dokąd zmierza ich życie.
Co tu dużo pisać widzimy upadek dzisiejszej moralności, bo to wszystko toczy się dalej. kolejne pokolenia zachowują się wręcz w podobny sposób. Jednak ta książka pozwala nam zastanowić się nad własnym życiem. Co ja chcę osiągnąć? Na czym mi zależy? Jakie relacje buduję z ludźmi? Pozwala nam zrozumieć to dlaczego jest tak a nie inaczej. Wszechobecna depresja powoduje, że ludzie sięgają po psychotropy, narkotyki i inne sposoby na zapomnienie o tym jaki jest dzisiejszy świat.
Chociaż urodziłam się w 1991 roku, czuję że moje pokolenie to także generacja X. Quo vadis moi drodzy?
Książka bardzo mi się spodobała, zdecydowanie trafia do moich ulubionych. Styl pisania Breta przypomina mi F.S. Fitzgeralda. Na pewno przeczytam resztę jego książek.

10/10

piątek, 24 sierpnia 2012

Parska i syczy zombie na smyczy.


Uwielbiam horrory - szczególnie o wampirach, wariatach i zombie. Jesienią 2011 roku miał premierę bardzo dobry serial "Death Valley". Czarny humor, owszem. Niestety MTV postanowiło zakończyć produkcję na jednym sezonie. Zastanawiam się jak to się stało, że serial taki jak "The Walking Dead" nie zostało skasowany zamiast tego wymienionego wcześniej.
Kampanie reklamowe, znani i doceniani twórcy to w tym przypadku za mało. Mamy do czynienia z jednym z najbardziej przereklamowanych seriali. Jest oparty na bestsellerowych komiksach Roberta Kirkmana. Mamy tu do czynienia ze światem po pandemicznej zombie apokalipsie.
Spodziewacie się rozpierduchy i latających flaków? W zamian dostaniecie wyblakłe postacie (oprócz jednej, jedynej o której napiszę później) i głównie same dialogi. 1 sezon obejrzałam w dwa dni a to tylko dlatego, że składa się on z 6 odcinków. Zaś drugi rzuciłam po 8 odcinkach i na pewno nie wrócę do niego. Chyba, że nie będę mogła zasnąć, wtedy wiem, że ten serial mnie tak zanudzi aż zasnę.
Amerykańskie stacje kasują ostatnio dobre seriale. Dlatego aż mi przykro jak widzę, gdy taka pomyłka dostaje kolejny sezon.
Jedyną osobą, którą warto wspomnieć jest jak zwykle świetny Norman Reedus.
Większość pewnie kojarzy go z teledysku Lady Gagi. Ja za to miałam z tym panem już do czynienia przy okazji oglądania serialu "Mistrzowie horroru". Tutaj gra Daryla Dixona - typowego bad boya. Na tle tych wszystkich wyblakłych postaci prezentuje się najlepiej - jest pewny siebie, trochę chamski ale ma zasady. Tylko on spowodował, że dotrwałam aż do 8 odcinka drugiego sezonu, Jednak w końcu powiedziałam basta.
W "The Walking Dead" podobały mi się jedynie dwa momenty - końcówka 1 sezonu i wątek dotyczący córki Carol. To jednak stanowczo za mało aby dawać mu kolejne szanse. W związku z tym rozstaję się z tym serialem i wcale mi nie jest przykro.

4/10
Zdecydowanie, nie polecam.

Prawnikiem każdy być może?



Szczególnie jeśli jesteś megainteligetną osobą i szybko się uczysz. Uwaga na spoilery!
W czym rzecz?
Mike Ross (Patrick J. Adams) z powodu nieprzewidzianych okoliczności nie ukończył studiów prawniczych. Było to jego marzenie od dziecka. Ross jest niezwykle inteligentny. Zarabia na życie pisząc egzaminy wstępne na studia za innych ludzi. Harvey Specter (Gabriel Macht) to jeden z najbardziej znanych adwokatów Nowego Jorku. Niedawno został mianowany na starszego wspólnika a jego firma musi zatrudnić dla niego partnera. Harvey i Mike przypadkowo spotykają się. Specter jest pod wrażeniem ogromnej wiedzy na temat prawa oraz sprytu Mike'a. Decyduje się go zatrudnić pomimo tego, że brakuje mu wykształcenia. Obydwoje udają, że Ross jest absolwentem Harvardu. Podczas pracy w firmie jeden ze współpracowników - Louis Litt (Rick Hoffman) zdaje się nie wierzyć Rossowi i ciągle sprawdza jego wiedzę na temat uczelni. Mike zaprzyjaźnia się z Rachel Zane (Meghan Markle) - asystentką prawną, która pragnie zostać prawniczką. Oboje są sobą zafascynowani. Mike i Harvey czasami kłócą się ze sobą m.in. z powodu naiwności Rossa.
Poznajcie Mike'a Rossa,
Początkowo poznajemy go jako zwykłego chłopaka. Posiada bardzo duży potencjał jednak nie wykorzystuje go w pełni. Mieszka razem z przyjacielem - Trevorem (Tom Lipinski) i jego dziewczyną. Babcia Mike'a przebywa w szpitalu, chłopak często ją odwiedza. Trevor prosi przyjaciela o przysługę - dostarczenie klientowi spoza miasta trawki. Mike prawie zostaje przyłapany, wtedy też spotyka Harveya. Po tej przygodzie Ross decyduje się zerwać kontakty z Trevorem. Od początku widać, że Mike jest zainteresowany dziewczyną przyjaciela. Pod koniec trzeciego odcinka całują się. Jednocześnie podoba mu się Rachel. Co z tego wyniknie? 
Na co warto zwrócić uwagę?
1. Czołówka serialu.
Teraz kiedy wiele seriali rezygnuje z dłuższych czołówek, mamy możliwość nacieszyć się świetnym początkiem Suits. Piosenka Ima Robot - "Greenback Boogie" doskonale wpisuje się w klimat serialu. Obserwujemy kolorowe ujęcia pokazujące Nowy Jork a także to jak wygląda droga naszych bohaterów do pracy.
2. Klimat.
Po obejrzeniu kilku odcinków Suits aż samemu chciałoby się zostać prawnikiem. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Zreszta kto z nas nie chciałby zarabiać dużo kasy ? Do tego dochodzi jeszcze możliwość wylądowania na pierwszych stronach gazet w przypadku głośnych spraw. Bezcenne. W odcinku 7 zostaje przedstawiony próbny proces, w którym biorą udział wszyscy pracownicy. Na pewno wiele z nas bawiło się w coś takiego w szkole. Sama brałam udział w czymś takim dwa razy. To świetna okazja do sprawdzenia swoich możliwośći.
3. Muzyka.
Wcześniej już wspominałam świetną piosenkę z czołówki ale oprócz niej możemy posłuchać wielu dobrych artystów - Vampire Weekend z nieśmiertelną piosenką "Oxford Comma" a także m.in. Kaiser Cheifs i Foster The People.
4. Gra aktorska.
Jest naprawdę bardzo dobra. Patrick J. Adams świetnie odnajduje sie w swojej roli - geniusza z dobrym sercem. Gabriel Macht, czyli Harvey samym swoim wyglądem przypomina prawnika z dużym doświadczeniem. Poza wyglądem jego gra zasługuje także na wyróżnienie. Szczególną uwagę należy zwrócić także na sekretarkę Spectera, Donnę graną przez Sarah Rafferty - to naprawdę barwna postać. Zabawna, ale gdy trzeba potrafi być stanowcza. Główny wróg Harveya, Louis czyli Rick Hoffman to postać, która ma wiele twarzy. Z jednej strony jest podstępny i czeka na potknięcie się Harveya a z drugiej nieporadny, nie umie sobie poradzić z porażką. Rick Hoffman potrafi nas bawić a także sprawia, że czasem mu współczujemy (jak ostatnio).
5. New York, New York.
Każdy odcinek zaczyna się pięknym widokiem tego miasta w nocy albo w dzień. Widzimy zatłoczone ulice, wysokie budynki. Wszystko to kojarzy nam się z luksusowym życiem naszych bohaterów. Kto z nas nie chciałby mieszkać albo tylko pracować w takim miejscu?
6. Garnitury.
Słowo klucz, pojawia się w serialu bardzo często z uwagi na zawód wykonywany przez bohaterów. Kolega Mike'a przechwalając się swoimi zarobkami wspomina o swojej kolekcji drogich garniturów. Harvey wymaga od Rossa schludnego wyglądu i zakupu drogiego fraka. Także wszystko kręci sie wokół garniturów.

środa, 22 sierpnia 2012

Współczesny mistrz kierownicy.


Już od dłuższego czasu miałach ochotę obejrzeć "Drive" i zrobiłam to wczoraj.

Driver to młody i przystojny kaskader. Wieczorem zaś pracuje jako kierowca gangsterów. Jest bardzo odważny, nie boi się ryzyka. Pewnego dnia poznaje Irene i zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Ta znajomość wprowadza jeszcze więcej adrenaliny w jego życiu.

Początkowo można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia  z komedią romantyczną ( z małą ilością dialogów). On i ona ciągle mijają się aż w końcu nawiązują znajomość. Zaczyna pomiędzy nimi iskrzeć. Lecz nagle bajka kończy się, bo wraca jej mąż. I to nie byle jakiego a gangstera! I tu pojawia się wątek noir. Driver jest nieszczęśliwy ale zgadza się pomóc jej mężowi, gdy ten prosi go o to. Wtedy zaczyna się dopiero akcja. Pod względem technicznym jest to po prostu uczta dla koneserów. Do tego mamy zaserwowaną świetną muzykę elektroniczną w klimacie retro.
Co mnie najbardziej urzkło w tym filmie? Postać grana przez Ryana Goslinga. Ma dwie twarze - jedną opanowaną, skromną, typowy chłopak z sąsiedztwa a druga to dążący do celu psychol. Film ma swój niepowtarzalny klimat. Jeśli chodzi o mnie to od wczoraj jest zdecydowanie moim ulubionym.

8/10


Maska zdrowego umysłu.




Jest to termin psychologiczny autorstwa dr. Harveya Cleckleya i Roberta Hare'a. Dotyczy on seryjnych morderców, którzy posiadają idealną mimikę normalnie funkcjonującej osoby a także ukrywają swój wewnętrzny chaos. Stwarzają pozory szczerej, inteligentnej a nawet uroczej osoby. Jednak nie mogą oni doświadczyć prawdziwych emocji.
Brzmi znajomo? Na pewno skojarzyło się wam to z Dexterem Morganem. Pisząc tą notkę postanowiłam sprawdzić czy nasz bohater "spełnia wymagania" typowego seryjnego mordercy.
PRZECIĘTNY SERYJNY MORDERCA?
To biały mężczyzna pomiędzy 25 a 35 rokiem życia. Według badań FBI większość z nich była dziećmi pierworodnymi - co zgodziłoby się akurat jeśli chodzi o brata Dexa - Briana Mosera/Roody'ego Coopera. Już jako dzieci znęcali się nad zwierzętami. Ponadto podane są inne cechy, jednak te najbardziej pasują do naszego bohatera.
DEXTER - PSYCHOPATA?
Dr. Cleckley stworzył także listę objawów psychopatii. Wygląda ona następująco:
 1. Wyraźny urok zewnętrzny i przeciętna lub ponadprzeciętna inteligencja
2. Brak złudzeń i innych oznak irracjonalnego myślenia
3. Brak lęku czy innych „neurotycznych“ objawów, opanowanie, spokój i łatwość mówienia
4. Niesolidność, ignorowanie zobowiązań, brak poczucia odpowiedzialności w sprawach zarówno małej, jak i dużej wagi
5. Nieprawdomówność i nieszczerość - czyli ukrywanie prawdy o sobie
6. Antyspołeczne zachowania, które są niedostatecznie umotywowane i słabo zaplanowane, jakby wynikające z niezrozumiałej porywczości
7. Słabość osądów i nieumiejętność uczenia się z przeszłych doświadczeń
8. Patologiczny egocentryzm. Całkowite skoncentrowanie na sobie, niezdolność do prawdziwej miłości i przywiązania - coś z tego jest w naszym Dexterze, jednak ulega to zmianie
9. Ogólny niedostatek głębokich i trwałych emocji
10. Brak prawdziwego wglądu, niezdolność spojrzenia na siebie oczami innych
11. Brak wdzięczności za okazane szczególne względy, serdeczność i zaufanie 
12. Dziwaczne i ekscentryczne zachowania po spoźyciu alkoholu i nie tylko – wulgarność, opryskliwość, gwałtowne zmiany nastroju, wybryki
13. Brak prawdziwych prób samobójczych
14. Bezosobowe, prymitywne i słabo zintegrowane życie seksualne - początkowo
15. Brak planów życiowych i niezdolność prowadzenia zorganizowanego życia, za wyjątkiem życia prowadzącego do klęski.
Jak widac to pomimo tego, że nasz bohater stara się pomagać innym zabijając przestępców to jednak posiada w sobie coś z psychopaty.
JAK ROZPOZNAĆ MORDERCĘ?
Organy ścigania sporządzają profile sprawców, czyli krótkie, dynamiczne charakterystyki zwięźle ujmujące najważniejsze cechy zabójcy i przejawy jego zachowań.
Istnieje około pięciu podgrup sprawców z powodów:
1.) emocjonalnych
2.) seksualnych
3.) patologicznych (urojeniowych)
4.) ekonomiczno-rabunkowych
5) z zemsty.
Dexterowi najbliżej jest do podgrupy dotyczącej powodów emocjonalnych.Chociaż trzeba także wziąć pod uwagę punkt 3, ponieważ bohater zabija by uciszyć swego Mrocznego Pasażera - swój wewnętrzny głos.
Robert K. Ressler, były agent FBI uważany za osobę, która pierwszy raz użyła terminu "seryjny morderca" stworzył podział sprawców ze względu na stopień zachowania, czyli zorganizowanych i niezorganizowanych. Biorąc pod uwagę naszego bohatera, zalicza się on do tych pierwszych. Dlaczego? Następnie przedstawię cechy tego typu mordercy, które pokrywają się z Morganem.
DEXTER MORGAN = SPRAWCA ZORGANIZOWANY
Jest "zimny" emocjonalnie oraz posiada wymienioną wcześniej maskę zdrowego umysłu. To mężczyzna w wieku ponad 30 lat. Jest dobrym aktorem - perfekcyjnie odgrywa typowe ludzkie zachowania. Nie ma poczucia winy. Wszystkie jego zbrodnie są dokładnie zaplanowane. Po każdej z nich kolekcjonuje trofea symbolizujące jego zdobycze. Kontaktuje się z policją, pomaga im. Ponadto stara się nie pozostawiać śladów po sobie, manipuluje ciałem ofiary. Jego zabójstwa przebiegają zawsze w podobny sposób. Cały Dexter, prawda?
MODUS OPERANDI
Hasło powyżej oznacza cały rytuał zabójstwa, czyli co, gdzie i jak. Dexter najpierw obserwuje swoje ofiary. Jego narzędzie zbrodni to głównie nóż (podobno najlepiej leży w ręce). Przed zabiciem najpierw dokładnie przygotowuje miejsce zbrodni oklejając je plastikową plandeką. Sam odziany jest w specjalny kombinezon. Swoje ofiary wyrzuca w plastikowym worku na śmieci do morza. Działa sam (pomijając 3 sezon). Nikomu nie przechwala się tym co robi. Sposób Dextera jest podobny do zbrodni idealnej opisanej w magazynie "Quest".
SUMMA SUMMARUM
Wychodzi na to, że Dexter "spełnia" warunki typowego seryjnego mordercy. Wydawałoby sie, że osoba zachowująca się jak typowy chłopak z sąsiedztwa nie jest zdolna do takich czynów. Biorąc pod uwagę historie prawdziwych seryjnych morderców takich jak Ed Gein (na podstawie jego czynów powstała książka "American Psycho" B.E. Ellisa a także film Hoopera "Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną") czy też Teda Bundy'ego (powstał film o nim, jego tytuł to imię i nazwisko słynnego mordercy, w Polsce dostępny pod tytułem "Bezlitosny morderca".) nie zawsze mamy do czynienia z ludźmi zdrowymi umysłowo.

Wszechobecne zło.



Odkąd sporym sukcesem okazała się seria książek o miłości pomiędzy zwykłą dziewczyną Bellą a wampirem Edwardem mamy do czynienia z inwazją krwiopijcó. Coraz więcej tego typu książek, których wszystkich tytułów nie jestem w stanie zapamiętać. Powstały dwa dobre seriale - "Pamiętniki wampirów" i "Czysta krew", które przedstawiają dwa odrębne oblicza świata, w którym żyją wampiry.
Czyżby zło stało się tym co chcemy wyłącznie oglądać? Wiadomo nie każda z postaci przedstawionych w tych produkcjach i książkach jest bohaterem negatywnym. Powszechnie zaś uważa się wampiry za złe istoty, bo przecież żywią się ludzką krwią. Jednakże to nie przeszkadza w fascynacji nimi. Kojarzą się one z epoką romatyzmu, kiedy to fascynowano się zjawiskami paranormalnymi i duchami.
Gore to po angielsku rozlana lub zakrzepła krew. Kolejną odsłoną zła są filmy tego typu, które ostatnio są bardzo modne. Tutaj mamy do czynienia z czystym złem Flaki, flaki i jeszcze raz flaki - to głównie widzimy na ekranie a także brutalność, która bywa czasami absurdalna. Wiadomo, że gore pojawiło się już wcześniej, lecz teraz pojawia się w praktycznie każdym horrorze. Dlaczego chcemy oglądać zmasakrowane ciała? Ja osobiście lubię horrory, bo lubię się czasem przestraszyć. Jednak nie przeraża mnie jakiś duch czy zjawa lecz zło, które czyni człowiek. Bohaterowie filmów są zdolni do wszystkiego, byle by pojawiło się morze krwi. To, że człowiek zabija człowieka będzie zawsze szokujące. Jak daleko można się posunąć?
I tu wrócimy znów do seriali. Tym razem do "Dextera". Zabija tylko zbrodniarzy. Ok, jednak to wciąż morderca. Uspokajając swego Mrocznego Pasażera udaje mu się zapobiec pewnym przestępstwom jednak jego czyny są także nieludzkie. Jest wiele argumentów za i przeciw. Zastanawianie się nad słusznością tego co robi to swoiste błędne koło.
To wszechobecne zło otacza nas wszędzie. Kiedy oglądamy jakiś film lub serial, gdy czytamy książki a nawet słuchając muzyki. Najgorźniejsze jest jednak to prawdziwe zło. To co dzieje się w realnym świecie. Wtedy też nie możemy wyłączyć telewizora albo zamknąć książki, bo od tego nie ma ucieczki.